Buduj swój wizerunek na stażu część 1


To naturalna kontynuacja poprzedniego wpisu o poszukiwaniu pierwszej pracy. Jeśli jeszcze go nie przeczytałeś zapraszam cię do nadrobienia tej zaległości! A tymczasem – do napisania tego wpisu zainspirowały mnie rzeczywiste sytuacje, których byłem świadkiem jak jeszcze pracowałem na etacie. Jako ciekawostka, muszę wam powiedzieć, że pierwsza wersja tego tekstu była gotowa już ponad 4 lata temu! Wstępnie miał być to artykuł dla jakiegoś portalu HR, ale finalnie zdecydowałem, że zachowam go na bloga.
I oto jest! 🙂

Pokolenie Y, Millenialsi i jak tylko jeszcze można ich nazwać. Niektórzy spierają się, czy te dwa określenia są tożsame, ale przyjmijmy na potrzeby tego wpisu, że szczególnie powinny się nim zainteresować osoby urodzone po 1996 roku, czyli te, które mniej więcej teraz szukają pierwszej pracy, pierwszego stażu.

Staż – pierwsze doświadczenie zawodowe

Musisz sobie uświadomić, że staż to okres testowania dla obu stron. Ty testujesz swoje miejsce stażu: czy branża ci odpowiada, czy firma jest sensowna, czy rokuje na dłuższą pracę, czy charakter pracy ci pasuje? Pracodawca natomiast testuje ciebie: czy jesteś punktualny, czy poważnie podchodzisz do swoich zadań, czy sumiennie wypełniasz obowiązki kierownika i zgodnie z jego instrukcjami, czy jest w tobie minimum zaangażowania i inicjatywy, czy chętnie się uczysz? Test, który jest przeprowadzany na tobie jest znacznie ważniejszy od testu, który ty sam przeprowadzasz. Bo nawet jeśli twój test wypadnie pozytywnie, to jeśli test szefa taki nie będzie – nie zagrzejesz miejsca w firmie.

Oczywiście to, czy pozostaniesz w pracy po stażu zależy od wielu czynników:

  • Czy firma poważnie myśli o zatrudnieniu nowej osoby, czy tylko chce przez 2-3 miesiące wykorzystać tanią (darmową) siłę roboczą?
  • Czy jest realne zapotrzebowanie na twoją pracę w dłuższym okresie?
  • Czy sprawdziłeś się w oczach szefa i osób, z którymi pracowałeś?

Tak naprawdę ty sam masz wpływ tylko na ostatni punkt. Ale on często jest kluczowy. Dlatego powinieneś zadbać, aby szef postrzegał cię jak wartościowego kandydata do pracy. Takiego, którego naprawdę warto zatrzymać w firmie i dalej w niego inwestować. Jeśli zabezpieczysz trzeci punkt odpowiednio mocno, jest spora szansa, że firma elastycznie podejdzie do pozostałych dwóch.

Czego nie robić na stażu?

To może najpierw „don’tsy” stażu. Własne doświadczenie i mnóstwo historii od znajomych przedsiębiorców i z internetów mówi mi, że lista grzechów jest bardzo długa.

  1. Skupianie uwagi na sobie. Widziałem dziewczynę, której pierwszym pytaniem po wejściu do pokoju, w którym miała pracować było „gdzie tu można podpiąć sobie komórkę?”. No litości! Naprawdę tak ciężko było ją naładować w nocy? A nawet jeśli nie, to czy takie pytanie nie może zaczekać? Teraz powinieneś dowiedzieć się jak najwięcej o swojej pracy, a prywatne kwestie załatwić jak będzie na to czas!
  2. Przyklejenie do telefonu. Zawsze i wszędzie. Rozmawiasz z klientem – telefon w ręku. Rozmawiasz z szefem – telefon w ręku. Pracę wykonujesz jedną ręką, w drugim ręku telefon. Nie, nie, nie! Najlepiej go odłóż. Facebook, smsy od kumpeli i pudelek muszą zaczekać. Teraz jest czas na co innego.
  3. Poświęcanie czasu na prywatne sprawy. Tutaj ważna jest równowaga. Osobiście nie uważam, żeby czymś złym było sprawdzanie czegoś prywatnie w internecie czy wykonanie prywatnego telefonu, nie dajmy się zwariować. Ale o przesadę niestety łatwo. Znajomy przedsiębiorca zatrudnił osobę, do wykonywania telefonów do firm odnośnie pewnej nowelizacji przepisów i oferty z tym związanej, nieważne. Osoba ta nie popracowała dłużej niż miesiąc. Dlaczego? Jeśli w ciągu dnia na jej telefonie było więcej niż 15 połączeń wychodzących był to duży sukces. A w historii przeglądarki znalazł takie kwiatki jak przepisy, czy… masaż erotyczny. Serio?
  4. Roszczeniowość. To jest niestety wypadkowa bezstresowego wychowania i wmawiania wszystkim dzieciom, że są cudowne, jedyne i najwspanialsze na świecie. Tylko potem przychodzi realne życie, które z takimi zapewnieniami nie ma nic wspólnego. I taki młody człowiek wchodzi do firmy z oczekiwaniami, zamiast z chęcią rozwoju i pomocy. Oczekiwania te mogą być bardzo różne, od wysokości pensji, przez długość i liczbę przerw, aż po warunki pracy. Kolejny przykład z życia. Firma prowadząca restaurację zatrudniła kilka młodych osób w ramach praktyk. Jedna dziewczyna odmówiła zmywania podłogi, aby nie poniszczyć sobie świeżo zrobionych paznokci. LUDZIE! Idziesz do pracy w restauracji, gdzie jest brudno, gorąco i trzeba stale dbać o porządek i przychodzisz z nastawieniem „ja nie mogę się pobrudzić”? Nawet nie wiem jak to skomentować.
  5. Niedbalstwo i bumelanctwo. Ostatni poważny grzech. Aby zrobić, nieważne jak i iść dalej. Najlepiej do domu. No sorry, w ten sposób nie zdobędziesz uznania w firmie. Jeśli firma wydaje ci jakieś polecenie to zdecydowanie nie po to, żeby ktoś musiał po tobie poprawiać, albo jeszcze gorzej, wszystko zrobić od zera. Wszyscy pamiętają, że się uczysz, dlatego dostajesz zadania odpowiednie do swojego wieku, wiedzy i (braku) doświadczenia. Każdy tak zaczynał. Ale nawet tak banalnie prostą czynność jak zmywanie podłogi można zrobić dokładnie i z zaangażowaniem, aż ta będzie się błyszczeć. A równie dobrze można ją sknocić tak, że druga osoba będzie miała jeszcze więcej pracy, bo ty zamiast zmyć podłogę po prostu rozmazałeś brud po większej powierzchni. Jeśli przychodzisz do pracy i kombinujesz co by tu zrobić, żeby wysilić się jak najmniej („ucieknę przed wzrokiem szefa na papieroska”), a jak już coś dostaniesz do roboty to zrobić na „odwal się” – gwarantuję, że nie zagrzejesz miejsca w firmie.

Na tym się zatrzymamy w tej części wpisu. W drugiej porozmawiamy o tym, co robić i jak pokazać się z najlepszej strony. A wy? Jakie znacie jeszcze „don’tsy” w pierwszej pracy? Zapraszam do dyskusji!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *