Czy warto iść na studia?


Temat rzeka. Zarówno odpowiedź „tak”, jak i „nie” będzie w określonych przypadkach uzasadniona. Nie odważyłbym się też tworzyć zamkniętego katalogu sytuacji i branż, które studiów wymagają versus takich, które ich nie wymagają. Sprawa jest po prostu zbyt szeroka i zbyt wielowymiarowa. No ale przecież nie skończę na tym wpisu. W zasadzie nawet go nie zacząłem 🙂

To co z tymi studiami? Warto, nie warto? Na takie pytanie nie odpowiem, ale postaram się odpowiedzieć na pytanie „co warto wziąć pod uwagę, zastanawiając się czy warto iść na studia?”. Wpis się tak nie nazywa, bo to za długi tytuł 🙂

Ja studia skończyłem, nie jest to żadną tajemnicą. Mam ukończone studia pierwszego stopnia, czyli tzw. licencjackie. Nie jest też większą tajemnicą jakie to studia – politologia ze specjalizacją dziennikarską. Ktoś powie – fantastyczna fabryka bezrobotnych! Ja mam tę korzyść, że pracy nie szukam 🙂 Ale coś w tym jest… Tak jak wiesz z mojego profilu, przez kilka lat prowadziłem (i w zasadzie nadal prowadzę, ale głównie na własne potrzeby) agencję komunikacji biznesowej i PRu. Moja „kariera” zaczęła się od PR i w zasadzie ciągle ma z nim dużo wspólnego. Właśnie dlatego wybrałem taki kierunek. Czy pomogło mi to w pracy, w rozwoju firmy? Odpowiem krótko:

ABSOLUTNIE NIE!

Czy poszedłbym drugi raz na te studia? Znowu krótka odpowiedź: ABSOLUTNIE NIE! Czy to znaczy, że generalnie studia są do bani i szkoda na nie czasu i pieniędzy? W wielu wypadkach tak. Ale nie zawsze.

Kiedy zdecydować się na studia?

Ja to widzę tak: powinieneś rozważyć studia, jeśli chcesz rozpocząć pracę/biznes w branży, która wymaga dobrej znajomości naprawdę wyspecjalizowanej wiedzy, trudnej do nadrobienia poza murami uczelni. A zatem studia tak, dla osób chcących się związać z:

  • Medycyną, farmacją, psychologią.
  • Architekturą, geodezją, budownictwem.
  • Inżynierią, mechatroniką, lotnictwem, robotyką.
  • Biologią i chemią, różnego rodzaju technikami produkcji.
  • Programowaniem – o tym za chwilę.

Czyli wszystkim tym, czego nie nauczysz się weekendami z YouTuba i czego nie pojmiesz po przeczytaniu 2-3 książek. Są to trudne dziedziny, stale się rozwijające, wymagające naprawdę ogromu wiedzy i doświadczenia. Uważam, że w takim wypadku bez studiów ani rusz.

A co z tym programowaniem? Powiem tak: byłoby miło, ale niekoniecznie. Jest to zawód o bardzo szerokich perspektywach, programiści na brak pracy nie narzekają i wciąż są poszukiwani kolejni. W efekcie na rynku jest wiele naprawdę sensownych kursów i szkoleń, które pozwolą ci w stosunkowo krótkim czasie uzupełnić wiedzę, której nie zdobyłeś na uczelni. Myślę, że się da. Może się mylę, ale szeroka oferta kursów z programowania, skierowanych do osób o bardzo różnym stadium zaawansowania, także zerowym, pozwala przypuszczać, że można zostać programistą bez studiów w tym kierunku.

Kiedy ze studiów zrezygnować?

Kiedy natomiast studia to strata twojego czasu i pieniędzy? Jeśli chcesz iść na tak fascynujące kierunki jak politologia, socjologia, filozofia i tego typu generatory bezrobotnych. Zawsze (naprawdę zawsze, pamiętam jak kłóciłem się o to z nauczycielami jeszcze w szkole!) uważałem i uważam, że jeśli w trakcie swojej edukacji nie zdobywasz wiedzy, która realnie przyda ci się w życiu to jest to całkowita strata czasu. Żyjesz za krótko, żeby bawić się w sztukę dla sztuki.

Pomyśl – jaki procent wiedzy zdobytej w liceum i może gimnazjum: po pierwsze NADAL PAMIĘTASZ i po drugie WYKORZYSTUJESZ W ŻYCIU? 5%? 10%? W więcej niż 20% nie uwierzę 🙂 Te dajmy na to max 20% to język angielski (lub inny obcy), trochę języka polskiego, trochę wiedzy o społeczeństwie, trochę informatyki, trochę podstaw przedsiębiorczości (jeśli jeszcze tak się nazywa ten przedmiot) i to tyle. Naprawdę chcesz wydać PRZYNAJMNIEJ kilka tysięcy złotych, żeby do zacnego muzeum „wiedzy raz zdobytej, na zawsze zapomnianej„, które jest w twojej głowie dołożyć całe mnóstwo kolejnych eksponatów? Naprawdę nie szkoda ci na to pieniędzy i czasu? Nie wierzę 🙂 Pomyśl o tym.

Gdzie zdobywać wiedzę?

Na studia musisz wydać minimum kilka tysięcy złotych, nawet jeśli są to studia bezpłatne, to zawsze takie czy inne koszty trzeba ponieść przez te 3-5 lat. Jeśli natomiast zdecydujesz się na uczelnię prywatną, będzie to kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy złotych. To naprawdę poważna kwota, którą warto zainwestować w swoją edukację, ale w sposób mądrzejszy. Mając powiedzmy 20 000 zł, kwotę którą prawdopodobnie twoi rodzice są gotowi przeznaczyć na zrobienie z ciebie wyedukowanego człowieka sukcesu, znacznie lepiej jest zainwestować w praktyczne kursy i szkolenia – ale uwaga – oscylujące wokół branży, którą chcesz się zająć.

Nie oznacza to, że masz łapać każdy możliwy kurs, aby tylko „wypsztykać” te 20 kawałków. To bzdura. Zrób sobie listę kursów oferowanych w ramach twojej branży, dowiedz się jakie warunki oferują, czego się nauczysz i wybierz sobie 4-5 najlepszych kursów, które dobrze przygotują cię do zawodu.

Z jednej strony rozumiem twoich rodziców. Chcą dla ciebie jak najlepiej, do dzisiaj u wielu osób żywe jest przekonanie, że studia = dobra praca. To niestety już nie te czasy. Tak było, owszem, przez kilkanaście lat, ale uważam, że już nie. Dzisiaj liczy się konkretna, praktyczna wiedza i praktyczne umiejętności. Dodam jeszcze umiejętności cenione na rynku. A tych raczej nie zdobędziesz w murach uniwersyteckich, niestety.

Ja, gdy wchodziłem na rynek pracy, wziąłem udział w szkoleniu LSPR (London School of Public Relations). Było to szkolenie, które trwało +/- pół roku i kosztowało około 5 000 zł. Uwierz, że dało mi 20 razy więcej wiedzy niż 3 lata studiów, na które trzeba było wydać czterokrotność tej kwoty. Znacznie lepiej też wyglądało w CV i dość szybko zapewniło mi pierwszy staż, bo osoby, które mnie zatrudniały dobrze znały to szkolenie i wiedziały, że osoba po nim ma fajne podstawy do pracy. I jest to szkolenie, które z czystym sumieniem polecam KAŻDEMU, kto chce zająć się Public Relations.

Takich szkoleń szukaj – konkretnych, praktycznych, koniecznie realizowanych przez profesjonalistów, praktyków rynku, a nie wiekowych profesorów, których wiedza zatrzymała się na latach dziewięćdziesiątych (oby tylko!). Szkolenie ma przynieść korzyść TOBIE. Jeśli nie dowiesz się z niego nic WARTOŚCIOWEGO, jeśli nie będzie ci ŁATWIEJ pracować lub znaleźć pracę – omijaj je szerokim łukiem, strata czasu.

Jakich kursów szukać?

Ja, gdy szukam kursu dla siebie, bo np. chcę uzupełnić wiedzę w jakimś zakresie lub posiąść nowe kompetencje biorę pod uwagę następujące czynniki:

  • Czy program kursu jest skonstruowany tak, że wiedza, którą zdobędę jest stricte praktyczna?
  • Czy wykładowcami/prowadzącymi są osoby działające aktywnie w branży? Czy kojarzę te osoby i wiem, że wiedza, którą przekazują jest naprawdę wartościowa?
  • Czy dany kurs jest „all in one”, czy może będę musiał wiedzę uzupełnić na jakimś innym, dodatkowym szkoleniu?
  • Czy po ukończeniu tego kursu będę mógł lepiej rozwijać swoją firmę (w twoim wypadku może to być pytanie, czy łatwiej znajdziesz pracę)?
  • Czy cena jest adekwatna do proponowanej jakości? To działa w obie strony, nie ma cudów, jeśli kurs kosztuje 120 zł od osoby, nie spodziewaj się, że dowiesz się wielu cennych rzeczy…

Rozglądaj się zarówno za kursami zdalnymi (online) jak i stacjonarnymi. Oba rodzaje mają zalety i wady, ale żadnego nie należy odrzucać. Sam dla jednej ze swoich marek kształcę się zdalnie i uważam, że jest to bardzo dobra metoda nauki dla kogoś, kto ma na tyle samozaparcia, że przysiądzie i się nauczy.

No to krótko podsumujmy – studia? Czasem tak, ale raczej praktyczne szkolenia.

Samych sukcesów!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *