Jak przejść z etatu na własną działalność?


Dzisiaj jesteś na etacie. Pracujesz od-do. Chyba, że w korporacji, wtedy tylko „od” 🙂 W pierwszych dniach każdego miesiąca na twoje konto wpływa wypłata. Cała, jednorazowo. Twoje ubezpieczenie płaci pracodawca. Podatek tak samo. Z biura rachunkowego korzystasz co najwyżej raz w roku, żeby za 50 zł brutto wypełnili ci PITa. Masz 20/26 dni urlopu co roku. Jak zachorujesz to idziesz na L4 i nic cię nie interesuje (chyba, że pracujesz w korporacji, wtedy wyrabiasz targety w łóżku, z laptopem na kolanach). Masz pewnie jakieś benefity – ubezpieczenie w prywatnej sieci klinik, kartę na fitness lub inne cuda.

A teraz pomyśl, że to wszystko z dnia na dzień znika. Chcesz zacząć prowadzić własną firmę, więc te wszystkie realia, które omówiliśmy w pierwszym akapicie lądują w koszu. Naraz i nieodwołalnie. Na pewno tego chcesz? 🙂

Własny biznes – duże szanse na niepowodzenie

Myślę, że możemy śmiało stwierdzić, że przejście z ciepłego, stabilnego (choć to bzdura) etatu na własną działalność to jedno z największych wyzwań z jakimi musi się zmierzyć przyszły przedsiębiorca. Sprawa jest bardzo trudna, bardzo poważna i… w wielu wypadkach się po prostu nie uda. Skąd to wiem? Ze statystyk:

  • Szacuje się, że około 80% założonych firm upada w pierwszych 2 latach istnienia.
  • Około 30% firm upada w pierwszym roku.

Dalej wcale nie jest lepiej, w skrócie – duże szanse, że twój biznes jednak nie wypali będą ci towarzyszyć aż do 5-tego roku działalności na rynku. Dopiero po przekroczeniu 5-tego roku działalności znacząco rosną szanse na to, że twój biznes jednak utrzyma się dłużej.

Jakie są powody takiego stanu rzeczy? Będę się tu opierać przede wszystkim na swoim doświadczeniu, nie na konkretnych badaniach, ale myślę że da ci to dużo do myślenia:

1. Część firm po prostu zbankrutowało. Koszty, nierzetelni klienci, różnego rodzaju awarie, a nawet postawienie wszystkiego na jedną kartę (czyli jeden-dwóch klientów wyrabia większość twojego przychodu) potrafią zniszczyć nawet zdawałoby się stabilne przedsiębiorstwa. Nie tak dawno temu była historia agencji marketingowej (jednej z większych i bardziej doświadczonych), która w wyniku utraty takiej „jednej karty” stanęła na progu załamania biznesu. Agencja przetrwała, ale wyjście z tego kryzysu nie obyło się bez obrażeń. A przypominam, że mówimy o podmiocie, który istniał od kilku jeśli nie kilkunastu lat, zatrudniał ponad 20 osób i zajmował się działalnością, którą wiele osób uznaje za niezwykle intratną!

2. Część przedsiębiorców stwierdziło, że jednak własny biznes nie jest dla nich. Powrót na etat jest dla wielu przedsiębiorców najczarniejszą z czarnych wizji, ale są osoby, które uznały po czasie, że jednak ciepła posadka, z regularnie wypłacaną pensją, ubezpieczeniem zdrowotnym i karnetem na fitness to jest to o co im w życiu chodzi.

3. Część firm wyniszczyły batalie sądowe, spory z urzędami i tym podobne historie. To też nie jest rzadkość. Od czasu do czasu możemy przeczytać historię przedsiębiorcy, który w wyniku błędu urzędnika stracił majątek, procesował się o to latami i po latach nawet odzyskał część utraconego majątku, ale właśnie stracił firmę. Nie każdy ma siłę, żeby po latach batalii sądowych zaczynać od zera.

Dlaczego ten wstęp jest tak mało zachęcający? Nie chcę cię wystraszyć. Chcę ci pokazać, że własny biznes to nie jest sielanka. To ciężka praca, niejednokrotnie cięższa i dłuższa niż na etacie (tu nie pracujesz od 9:00 do 17:00). Czytasz i nie zrezygnowałeś ze swoich planów? To dobrze, bo tylko takie osoby sobie poradzą. No to lecimy dalej:

Zminimalizuj szanse na niepowodzenie

A te jak już wiesz są niestety duże. Ale dobra wiadomość jest taka, że można je zniwelować. Nie do zera co prawda, ale można. Pracujesz na etacie – tak jak rozmawialiśmy już w poprzednich wpisach – wykorzystaj płynące z tego zalety. Zacznij przygotowywać się do swojej firmy. Co możesz zrobić? Okazuje się, że bardzo dużo!

  • Zrób jak najdokładniejszy research rynku. Ile jest firm świadczących usługi podobne do twoich? Weź pod uwagę dzielnicę, miasto, region. Reszta później. Jakie są stawki? Kto z takiej usług/produktu może skorzystać? Jak do niego trafić? Ile musisz zainwestować, żeby wystartować? Co ci będzie potrzebne do pracy?
  • Zacznij pracować na stroną internetową i materiałami marketingowymi. Gdy zarejestrujesz działalność będą już gotowe do działania. Poznaj podstawy programów graficznych, a bez większego problemu sam zaprojektujesz sobie proste wizytówki i np. foldery czy ulotki reklamowe.
  • Zrób rozeznanie co do swojego pomysłu. Porozmawiaj z rodziną, znajomymi, poczytaj fora i artykuły na temat firm takich jak twoja. Czy ktoś z twojego otoczenia korzystał z takiej usługi? Co mu się podobało a co nie? Co zdecydowało o wyborze tej a nie innej firmy? Z jakimi problemami borykają się przedsiębiorcy z tej branży? Jakie są koszty prowadzenia takiej firmy (i nie mówię tu o ZUS czy podatku, bo to płacisz ZAWSZE. Pomyśl nad kosztami typowymi dla tego rodzaju biznesu)? Zrób listę dostawców, spróbuj ich podpytać o warunki współpracy. W skrócie – upewnij się, że twój pomysł jest dobry także na zewnątrz twojej głowy.
  • Zastanów się nad swoją motywacją.  Przede wszystkim zapraszam do działu motywacja – przeczytaj ten wpis. Ale wracając – pamiętasz o czym rozmawialiśmy na samym początku tego wpisu? Aż przez pięć pierwszych lat jest szansa, że twoja firma jednak nie zadziała. W pierwszych dwóch latach szansa na to jest BARDZO DUŻA. Odpowiedz sobie, czy starczy ci samozaparcia, żeby ciężko pracować na sukces swojej firmy, rok, dwa lata, pięć lat, a potem dziesięć – dwadzieścia? Twoja motywacja nie może być chwilowa. Jedyne sensowne przekonanie o chęci założenia firmy wynika z tego, że chcesz przy pomocy jej pomocy coś zmienić, coś poprawić w swoim otoczeniu (albo nawet w kraju lub na świecie, dlaczego nie!). Poświęcimy temu zagadnieniu oddzielny wpis w odpowiednim dziale.
  • Zacznij działać! Oczywiście w żadnym razie nie chodzi o to, żebyś prowadził niezarejestrowaną działalność gospodarczą, bo jest to niezgodne z prawem i po prostu nieuczciwe. Ale pierwsze drobne kroczki możesz spróbować postawić. Teraz najważniejsze jest to, żeby zdobyć pierwsze doświadczenia, a nie żeby zarabiać. Może ktoś w twoim otoczeniu potrzebuje usługi, którą chcesz wykonywać? To będzie dla ciebie pierwszy świetny test, a przy okazji dużo się nauczysz. Nawet zrób to za darmo. Wiedza i doświadczenie to znacznie cenniejszy kapitał niż gotówka.

Przygotuj się finansowo do swojej firmy

Już o tym rozmawialiśmy we wpisie „skąd wziąć pieniądze na biznes”. I będę to powtarzać raz za razem. JEŚLI CHCESZ PROWADZIĆ BIZNES TO MUSISZ MIEĆ NA TO KASĘ! Nie, nie zaczniesz zarabiać w pierwszym miesiącu. Nie, ZUSu to nie obchodzi. Od pierwszego miesiąca będziesz musiał ponosić dokładnie te same koszty, które ponosiłeś do tej pory PLUS dojdą ci nowe. Mała kalkulacja:

ZUS: przez pierwsze 2 lata około 500 zł, potem ponad 1100 złotych. Miesięcznie.

Biuro rachunkowe: w Warszawie sensowne usługi zaczynają się od kwoty 150 zł miesięcznie.

Telefon i internet: trzeba liczyć przynajmniej 100 zł miesięcznie, aczkolwiek szukaj najlepszych ofert!

Ubezpieczenie OC firmy (już słyszę głosy, że to zbędny koszt – zaraz to wyjaśnię): około 30 zł miesięcznie, choć najczęściej jest płatne raz w roku.

Podatku celowo nie uwzględniam bo wszystko zależy od formy opodatkowania jaką wybierzesz i od sprzedaży jaką wygenerujesz. Jak wszystko się pomyślnie ułoży to przez pierwsze 2-3 miesiące nie zapłacisz podatku w ogóle.

Dygresja odnośnie ubezpieczenia OC: jest niepotrzebne do momentu, w którym okaże się, że jest bardzo potrzebne. Tyle w temacie.

Czyli widzisz, że w pierwszych dwóch latach działalności twoje koszty (zupełnie podstawowe) związane z prowadzeniem firmy to minimum 700 zł miesięcznie. A co z: czynszem, prądem, być może gazem, paliwem, kosztami utrzymania samochodu, jedzeniem i innymi kosztami, które towarzyszą nam każdego miesiąca? Jak się to wszystko zsumuje to wychodzą piękne, czterocyfrowe kwoty. A jak pomnożymy te piękne czterocyfrowe kwoty razy sześć (pierwszych miesięcy działalności) to wyjdzie nam jeszcze piękniejsza pięciocyfrowa kwota. I to jest kwota, którą powinieneś mieć jako swoją poduszkę bezpieczeństwa, jako swój spadochron. A jej połowa, czyli rezerwa na pierwszy kwartał to w mojej ocenie absolutne minimum.

Powiem to jeszcze raz – nie chcę nikogo straszyć, nie chcę nikogo zniechęcać. Gdybym chciał to ten blog nazywałby się „etatowanie.pl – blog o pięknym życiu na etacie”. A tak nie jest. Chcę po prostu, żebyś miał świadomość, że przejście z etatu na własną działalność to ogromna rewolucja w twoim życiu. Tak duża, że małżeństwo czy pierwsze dziecko to przy tym pikuś (nie wierzysz? Ile znanych tobie osób ma dzieci, a ile własną firmę? No właśnie…). Chcę, żeby ten krok ci się udał, bo jeśli się nie uda to skutki takiego obrotu spraw możesz odczuwać miesiącami i latami po fakcie.

Dlatego zrób wszystko co w twojej mocy, żeby się odpowiednio przygotować, aby to był świadomy, zaplanowany i przemyślany krok. A nie skok. Na główkę. Na nieznane wody. Pełne rekinów. I ostrych kamieni. I dziurawych puszek po piwie. A do szpitala daleko. I płatność za leczenie tylko gotówką. Nie, NFZ tu nie działa.

W kolejnym wpisie, do którego lektury serdecznie zachęcam, opisuję dwa ciekawe sposoby na ułatwienie sobie startu w biznesie. Dla wielu osób mogą być ogromnym ułatwieniem początku pracy na swoim.

Samych sukcesów!

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *