Nigdy nie wchodź w zły interes!


To jedna z kluczowych zasad negocjacji i generalnie biznesu. O co chodzi? Wielu początkujących przedsiębiorców wychodzi z założenia, że TRZEBA SPRZEDAWAĆ. Z jednej strony – owszem, trzeba bo na tym polega prowadzenie firmy. Ale z drugiej strony – nie zawsze i nie za wszelką cenę.

„Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.”

Sun Zi, Sztuka Wojny

Co to jest zły biznes? Taki, który da ci niewielkie korzyści, za to mocno cię ograniczy. Oczywiście twoja definicja złego biznesu będzie się zmieniać z czasem i na podstawie swoich doświadczeń po kilku latach dość szybko będziesz w stanie ocenić, czy dane zlecenie jest sensowne czy nie. Na początku jednak może sprawiać to trudność, bo stawiasz swoje pierwsze kroki i jest pokusa, żeby brać wszystko co się nawinie.

Zły i dobry biznes – znajdź równowagę

Pisałem trochę o tym we wpisie o negocjowaniu cen. Zajrzyj do niego jeszcze raz. Faktycznie, gdy zaczynasz powinieneś wykazywać się elastycznością. Nie chodzi bowiem o to, żeby od samego początku wszystkim odmawiać, tylko dlatego, że nie zarobisz na danym zleceniu tyle ile sobie wymarzyłeś. Takie są realia świeżego biznesu, ale to stan chwilowy. Gdy zdobędziesz pierwszych kilku, kilkunastu klientów, będziesz miał już poczucie większej swobody i większego bezpieczeństwa.

Jeśli dane zlecenie ma cię ograniczać, bo będziesz na niego poświęcać masę czasu, a zarobisz niewiele, trzeba pomyśleć, czy jest tego warte. Przykład z mojego doświadczenia. W ciągu pierwszych dwóch lat od założenia firmy (niestety, nie powiem ci teraz kiedy to dokładnie było bo po prostu nie pamiętam), współpracą ze mną zainteresowana była duża firma OOH (reklamy zewnętrznej). Myślałem sobie wtedy, że jest to fajna, rozpoznawalna w branży marka, może to otworzyć wiele drzwi. Przygotowałem dla nich nawet wstępną propozycję strategii komunikacyjnej. Ale warunek był taki, że część mojej pracy ma być wykonywana w ich biurze.

Czas to twój najważniejszy kapitał! Nigdy o tym nie zapominaj.

Gdy sobie podliczyłem ile tego miałoby być, wychodziło +/- pół etatu. Plus dojazdy komunikacją miejską, bo firma miała siedzibę blisko centrum. Nie żebym miał z tym problem, nadal od czasu do czasu poruszam się metrem czy autobusem, ale chodziło o CZAS. A to zlecenie miało go pochłonąć sporo. Z jednej strony super, bo na minimum pół roku miałem zapewniony przypływ gotówki. W dodatku od fajnej firmy, realizującej ciekawy projekt. Ale ten czas… Nie dawał mi spokoju. Wiedziałem, że mogę go lepiej spożytkować, to znaczy – więcej zarobić w tym samym czasie pracując od siebie. Dodam jeszcze, że to nie był okres w rozwoju gdy dysponowałem nadmiarem gotówki. Rozmawiałem z jednym doświadczonym przedsiębiorcą i wtedy zadał mi jedno kluczowe pytanie:

Chciałeś zrezygnować z etatu, a teraz zastanawiasz się nad powrotem do niego?

No tak. Nie chciałem etatu! Po co siedzę i myślę nad czymś co ma mnie cofnąć o wiele miesięcy starań o pracę na swoim?! Zrezygnowałem. Pojawiły się inne zlecenia, które mogłem realizować na swoich warunkach. Nigdy nie żałowałem swojej decyzji. Logo w portfolio to nie wszystko. Oczywiście dobrze jest móc pochwalić się ładnymi logotypami, ale one nie załatwiają całej sprawy.

Jak sobie poradzić ze złą propozycją?

Jak widzisz, zły biznes cię ogranicza, cofa twoje wysiłki, nie przynosi spodziewanych korzyści, jest wbrew temu co sam sobie postanowiłeś. Jednocześnie pamiętaj, że na początku musisz wykazać się elastycznością. Ustal sobie granicę powyżej lub poniżej której po prostu nie podejmiesz się danego zlecenia.

Spisując takie granice weź pod uwagę następujące czynniki:

  • Ile zarobię na tym zleceniu?
  • Ile czasu będę musiał na niego poświęcić?
  • Jakie będą moje koszty związane z realizacją tego zlecenia?
  • Ile (mniej więcej) innych zleceń jestem w stanie wykonać w miejsce tego zlecenia? Czy zarobię na nich więcej?

Często taka krótka analiza odpowiada na większość wątpliwości. Z tej analizy wyłania się jeszcze jeden wniosek – nie zawsze sprzedasz. Nie zawsze pozyskasz kolejnego klienta. Czy to źle? Nie. Powtarzam to wielokrotnie, nie chodzi o to, żeby brać wszystko co się nawinie. Chodzi o to, żeby pracować mądrze i skupiać się na zleceniach, które dadzą realne korzyści, przede wszystkim finansowe. Twój czas jest twoim najważniejszym kapitałem. Marnowanie go na słabe zlecenia na ogół nie przynosi nic dobrego.

Samych sukcesów!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *