Paweł Strykowski, WhitePress


Dzisiaj mam dla Was prawdziwą perełkę, wywiad z osobą, która od lat bardzo aktywnie działa w blogosferze i szeroko rozumianym biznesie online. Na początek mały wstęp:

dr Paweł Strykowski – CEO WhitePress. Już od dwudziestu lat jest aktywny na rynku e-biznesu. Początkowo zajmował się wdrażaniem systemów zarządzania dla MŚP oraz wdrażaniem systemów ERP/CRM rozwijając firmę WizjaNet sp. z o.o.. Od grudnia 2013 roku jest CEO platformy WhitePress.pl, która łączy wydawców (przede wszystkim blogerów) i reklamodawców. W bazie WhitePress jest już ponad 6 000 portali, blogów, vlogów i innych profili społecznościowych. Moim zdaniem punkt obowiązkowy, dla każdego kto miał lub ma coś wspólnego z blogosferą.

Z wywiadu dowiesz się, że dobrą motywacją dla przedsiębiorcy może być perfekcjonizm, a biznes można zacząć bez przepracowania choćby jednego dnia na etacie. Zwróć też uwagę, że kluczowy biznes Pawła powstał z chęci rozwiązania realnego problemu, z którym mierzyć się musi wiele firm. Takie podejście do pomysłu na firmę bardzo często jest po prostu gwarancją sukcesu. Jeszcze na koniec zrobimy małe podsumowanie, więc teraz po prostu przewijaj w dół 🙂

MŻ: Czym się zajmujesz? 

PS: Zarządzam kilkoma podmiotami związanymi z branżą internetową. Spółką, której poświęcam najwięcej czasu jest WhitePress. Jest to platforma ułatwiająca publikację artykułów na portalach i blogach oraz współpracę z influencerami (blogerami, youtuberami  i instagramowiczami). Kolejne odpowiedzi będą dotyczyły już tej spółki.

MŻ: Dlaczego zdecydowałeś się na właśnie taki biznes? Co ci się w nim najbardziej podoba?

PS: Ten biznes wynikał z moich potrzeb. Kilka lat temu elementem strategii contentowej jednej z moich innych firm było opublikowanie kilkaset płatnych artykułów na polskich stronach internetowych. Był to bardzo czasochłonny proces. Wtedy pomyślałem, że taką potrzebę ma lub będzie miało wiele firm. Wpadłem więc na pomysł przygotowania platformy, która radykalnie przyspiesza proces publikacji artykułów.To co mi się podoba w tym biznesie to jego skala, prosty model zarobkowy i możliwość ciągłego doskonalenia produktu jakim jest platforma.

MŻ: Jak wyglądały początki twojej firmy?

PS: WhitePress ma dokładnie 4 lata i wymaga ogromnej elastyczność, dynamiki i rozwoju. Jesteśmy w samym środku trendów marketingowych, które są nowe (content i influencer marketing), dlatego w zasadzie cały czas wprowadzamy mnóstwo zmian. To dość męczące i stresujące. To co jest charakterystyczne dla tej spółki to fakt, że od początku potrafiliśmy zarabiać. Wystartowaliśmy z budżetem początkowym w wysokości raptem 20 tyś zł. Okazało się, że na sam start nawet nie była potrzebna cała ta kwota! Oczywiście naszym podstawowym budżetem było zaangażowanie założycieli czyli moje i wspólnika – Tomka Kwaśnego. Myślę, że ten czas był dużo więcej warty niż gotówka. Początkowo nasz profil działania skupiał się na publikacjach gościnnych, które jednak nie mają efektywnego modelu zarabiania, na szczęście dość szybko rozszerzyliśmy nasz model biznesowy. To dało nam dużego kopa.

MŻ: Jaka była twoja największa porażka i jaką lekcję z niej wyciągnąłeś?

PS: To czego nauczył mnie ten biznes to odwagi i transparentności. Wobec wszystkich, a szczególnie klientów (u nas reklamodawców). Początkowo (co można uznać za porażkę mentalną) chcieliśmy ukrywać naszą bazę wydawców i dopiero ją odsłaniać wraz z kolejnymi zamówieniami. Wydawało się nam to ważne ze względu na bezpieczeństwo, działania konkurencyjne, możliwość „obchodzenia” naszego rozwiązania. Zmiana tej decyzji była jednym z największych kroków milowych biznesu. Dobrze że nastąpiła bardzo szybko.

MŻ: Z jakimi wyzwaniami musisz się mierzyć w swojej firmie? 

PS: Jesteśmy z Bielska-Białej, co z punktu widzenia prowadzenia biznesu ogólnopolskiego w branży marketingu internetowego ma jeden problem: brak relacji i zrozumienia ze strony biznesu „warszawskiego”. Dla mnie to było największym wyzwaniem. Kompletnie nie rozumiałem jak działa ta branża, nikogo nie znałem, nie wiedziałem w co wierzyć a w co nie.

MŻ: Czego nauczyło cię prowadzenie własnej firmy? Czy realia bardzo różnią się od twoich pierwotnych wyobrażeń? 

PS: Nie mam porównania do innej sytuacji. Nigdy nie byłem pracownikiem. Prowadzenie firmy uczy odpowiedzialności i spójności w działaniu. Czasami niektórzy mówią że to wymaga odwagi. Według mnie raczej uporu i myślenia. Tempo jest tak duże, że nie ma czasu na skupianie się na emocjach. Własny biznes zmienia styl życia, wpływa na czas prywatny (niestety to się zlewa), ma swój koszt psychiczny. Za to 8 godzin pracy zamienia się w wieczny proces edukacyjny, angażującą grę i przygodę. I jeszcze czasami można zarobić.

MŻ: Jaką masz najlepszą radę, która pomoże nowym przedsiębiorcom w pracy i odnoszeniu sukcesów?

PS: Czas to największa wartość. Szczególnie własny. Zawsze musi być elementem wyceny sensu działań.

MŻ: Co ciebie motywuje do rozwoju i osiągania nowych celów?

PS: Perfekcjonizm. Mam duży dyskomfort, kiedy widzę, że coś jest niedoskonałe. Uwielbiam dobry produkt. Czasami to prowadzi do decyzji błędnych, bo dużo środków przeznaczam na doskonalenie produktu, który nigdy tego „nie odda”. Za to jednak mam frajdę.

MŻ: Kto według ciebie jest dobrym kandydatem na przedsiębiorcę? 

PS: Ktoś kto potrafi być praktyczny i dobrze sobie radzi w normalnym życiu. Potrzebna jest kontaktowość i szacunek do wszystkich. Potem to tylko determinacja, dobry pomysł i do dzieła!

MŻ: Co twoim zdaniem potrzebne jest żeby zacząć biznesowanie? 

PS: Spójny pomysł, który wynika z obserwacji rynku, jego potrzeb, znajomości rozwiązań konkurencyjnych, identyfikacji unikalności własnego rozwiązania. Trzeba sobie to rozrysować w czasie, policzyć kasę a potem zaryzykować rok czy dwa. Od początku warto przyjąć warunki, które mówią „to już koniec”. Dopóki one nie nastąpią trzeba działać, ewoluować. Z drugiej strony łatwo mi się mądrzyć, ale tak naprawdę nigdy nie siadłem z ołówkiem w ręku i nie zrobiłem porządnego biznes planu. Więc może po prostu trzeba mieć intuicję, szczęście i środki na ewentualną porażkę…?

MŻ: Serdeczne dzięki!

Podsumujmy, bo znalazło się tutaj mnóstwo cennych informacji dla osób myślących o swojej firmie. To o czym już rozmawialiśmy – dobry biznes rozwiązuje problem. Tu problem był powtarzalny i wspólny dla wielu firm. Efekt to niecałe pięć lat obecności na rynku i 6 000 różnego rodzaju partnerów, a także setki zrealizowanych kampanii promocyjnych. Druga sprawa – zwróć uwagę, że Paweł otwarcie mówi, że nowy biznes był dla niego czymś obcym, może nawet niezrozumiałym. Ale wiedział, że potrzeba jest. To wystarczyło. W krótkim czasie nadrobił zaległości i wystartował. Dla ciebie oznacza to, że nie powinieneś ograniczać się do tematów i branż, które są ci bliskie. Od nich naturalnie należy zacząć, ale być może biznes, w którym doskonale się sprawdzisz nie ma nic wspólnego z tym, co robisz aktualnie? 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *