Co zrobić, żeby mieć więcej pieniędzy? Część 1


To pytanie, które zadaje sobie chyba każdy z nas. Ja też. Nie ma w tym nic złego. Gdybym chciał streścić cały temat, wkleiłbym ci pewien cytat. I właśnie to robię:

„Szczęśliwe życie można zapewnić sobie w dwojaki sposób: przez ograniczenie życzeń lub zwiększenie środków. Jeżeli jesteś mądry, będziesz robił i jedno i drugie.” Benjamin Franklin

I tak to dokładnie wygląda. Recepta na posiadanie większej ilości pieniędzy składa się z zaledwie tych dwóch elementów:

  1. Wydawaj mniej.
  2. Zarabiaj więcej.

Teraz tylko przełożyć to na swoje życie 🙂 Wpis podzieliłem na dwie części, w pierwszej (tej) skupimy się na ograniczeniu wydatków, a w drugiej na zwiększaniu przychodów. Do dzieła!

Ale, ale! Nie tak prędko! Najpierw ogólne założenie, które po prostu MUSISZ przyjąć, jeśli chcesz mieć więcej kasy:

Nie aspiruj swoimi wydatkami do poziomu życia, na którym nie jesteś!

Absolutnie kluczowa myśl, zapisz sobie ją jakąś fikuśną czcionką, wydrukuj i powieś nad łóżkiem, nad komputerem, na lodówce, na drzwiach do pokoju – gdzie tylko chcesz. Ważne, aby ta myśl została z tobą na stałe.

A teraz wracamy do tematu 🙂

Wydawaj mniej pieniędzy – jak?

Powiem ci tak. Na 99% na czymś możesz zaoszczędzić kwoty, które w skali roku będą trzy lub nawet czterocyfrowe. Tak, jestem tego pewien! Ten jeden procent marginesu, który sobie zostawiłem to absolutni geniusze zarządzania finansami domowymi, którzy… zabłądzili w sieci i trafili na ten wpis, choć nie jest im do niczego potrzebny 😉

Jeśli interesuje cię tematyka zarządzania finansami domowymi, zdecydowanie powinieneś zapoznać się z tymi dwoma Panami:

Jak oszczędzać pieniądze, Michał Szafrański

Finanse Bardzo Osobiste, Marcin Iwuć

Tutaj siłą rzeczy musimy skrócić zagadnienie do tematów podstawowych, ale jednocześnie najważniejszych. Trzy kroki do ograniczenia wydatków:

  1. Sprawdź ile wydajesz pieniędzy i na co.

Są sprawy, z których zrezygnować nie można. Czynsz, prąd, opłaty za telefon czy internet… Lista jest niestety długa. Ale nawet na tym etapie, możesz zastanowić się, czy którąś z tych obowiązkowych opłat można jakoś ograniczyć? Może znajdziesz tańszą ofertę na telefon i internet? Może zmienisz dostawcę prądu i w ten sposób zaoszczędzisz „kilka złotych”? Zrób bardzo dokładną listę wszystkich swoich obowiązkowych wydatków i każdemu z nich poświęć uwagę – dlaczego jest w takiej a nie innej wysokości? Czy możesz zmniejszyć ten wydatek i o ile? Pamiętaj, że nawet 10 zł miesięcznie oszczędności to w skali roku 120 zł. A w skali 10 lat już 1 200 zł! Ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka 😉 Jeśli masz kredyty, jak większość ludzi, spróbuj porównać oferty ich konsolidacji. Może będzie to opłacalne w twoim przypadku?

Druga sprawa to wydatki nieobowiązkowe. I tu lista jest baaardzo długa. Od żywności, przez papierosy, wyjścia do restauracji po wyjazdy wakacyjne. Od razu uwaga: nie chcę ci powiedzieć, że masz żyć jak asceta.

Ale uczciwie zrób zestawienie tych wydatków. Ile wydajesz na wyjścia do restauracji? Ile kasy miesięcznie puszczasz z dymkiem? Ile razy wyjeżdżasz na urlop i jakie kwoty to pochłania? Nie czarujmy się, budżet domowy nie jest workiem bez dna. Jeśli palisz jedną paczkę papierosów dziennie, 2 razy do roku jeździsz na wakacje i kilka razy w miesiącu stołujesz się w knajpach to nie dziw się, że nie masz kasy!

  1. Zastanów się jak ograniczyć swoje wydatki.

Po prostu trzeba z czegoś zrezygnować. Rezygnacja z palenia to absolutnie pierwszy krok. Podziękuje ci za to twój portfel i twój organizm. Potem żywność i ubrania. Uwierz, że MOŻNA jeść i ubierać się dobrze i modnie i nie wydawać na to mnóstwo pieniędzy. Żywność wysokiej jakości (lub przynajmniej przyzwoitej) w dobrej cenie nie jest niczym niezwykłym. A w każdym większym mieście znajdziesz outlet z ubraniami, gdzie te same ubrania (drogie i markowe) kupisz przynajmniej 30% taniej, a czasem nawet i 75% taniej.

I nie, nikomu nie sugeruję januszowania, ale wydawanie dużych kwot na coś co równie dobrze można dostać za mniejsze kwoty (bez rezygnowania z jakości!) to po prostu głupota. Ja sam nie pamiętam, kiedy ostatni raz kupiłem coś sobie z odzieżowych spraw w zwykłym sklepie. Powiem ci, że nawet do nich nie zaglądam. 100% moich poszukiwań koncentruje się na internecie i outletach. A 90% moich rzeczy w szafie to markowe ubrania, wysokiej jakości, często naprawdę z górnej półki.

Nigdy w życiu nie zapłaciłbym za spodnie 600 czy nawet więcej złotych, jeśli dokładnie ten sam model mogę mieć za pół roku-rok za 100-120 zł. Pomyśl o tym. To się tyczy dosłownie każdej dziedziny życia: żywności, ubrań, wyjazdów, urządzania mieszkania, sprzętu elektronicznego, sprzętu sportowego, samochodów i czego tylko sobie nie wymyślisz. Nawet zegarek szwajcarski dobrej marki jak poszukasz to znajdziesz w cenie sporo niższej niż katalogowa!

Zrób sobie taką analizę swoich wydatków – co kupujesz, za ile, jak często… Na co wydajesz pieniądze? W takiej analizie jest ukryta DUŻA CZĘŚĆ ODPOWIEDZI na pytanie dlaczego brak ci kasy.

  1. Nie bierz kredytów na konsumpcję.

To zasada powtarzana przez wiele autorytetów i nie bez powodu, jest po prostu bardzo mądra. Kredyt powinien być dla ciebie ostatecznością, a nie regularnym sposobem na zapewnianie sobie wygód, na które normalnie cię nie stać.

Dlatego moim zdaniem absolutną głupotą jest branie kredytu na coś takiego jak: nowy telewizor, wesele i ślub (!!!), wyjazd zagraniczny, większe niż faktycznie potrzebujesz mieszkanie i tak dalej, i tak dalej…

Czas podsumować – uwierz mi na słowo, gdzieś wydajesz więcej pieniędzy niż cię na to stać. Kiedyś rozmawiałem ze znajomym, który właśnie narzekał, że ciągle brak mu pieniędzy. Ale dopiero co wrócił z urlopu w drogim hotelu. No cóż… dalsze przemyślenia zostawiam tobie.

Samych sukcesów! Widzimy się za kilka dni, porozmawiamy o drugiej części odpowiedzi.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *